Blog

Kinga i Krzysztof na stadninie

fotografia ślubna www.sowinskifoto.pl

Pomysł był już dawno. Trzeba było tylko znaleźć kogoś, kto nie boi się zwierząt. Kiedy już udało się znaleźć parę, która nie wystraszy się mojego pomysłu, zaczęła się cała machina organizacyjna. Trzeba było znaleźć odpowiedniego konia, zadbać o to aby był przygotowany do sesji, znaleźć miejsce w które logistycznie łatwo się dostać, odpowiednią osobę która “dogada się z koniem”. Kiedy już wszystko było dopięte na ostatni guzik, zostało tylko oczekiwanie na odpowiednie warunki. Nie ukrywam że przy okazji tej sesji towarzyszył mi dość duży stres. A to dlatego że było naprawdę sporo punktów, w których coś mogło pójść nie po naszej myśli.  Chociażby to że nie powiemy “koniu popatrz tutaj”.  Ale z doświadczenia wiem, że im większy stres tym lepsze zdjęcia. Tym razem udało się dogadać z koniem. Punkt po punkcie, wszystkie okoliczności nam sprzyjały.

Komentarze